Na pocylniach pamiętam próbowaliśmy namówić jakiś ludków że za drobną kasę przewieziemy ich przez pochylnie(wiadomo zwiekszyło by to troche nasz rejsowy budźet) niesttety manerw się nie powiódł
W Elblągu też juz tradycyjnie można powiedzieć zatrzymalismy się w bazie- porcie-stanicy wodnej tamtejszej drużyny ten sam drużynowy przyjoł nas jak zwykle po harcersku, wypływając chciał nawet udostępnić mapy Zalewu Wiślanego.Pamiętam tego samego dnia(w zasadzie był to już wieczór) bylismy niesamowicie głodni i szlismy przez przez pół Elbląga do Mc Donalda taką mielismy potężną ochote na fast-fudy w końcu do niego dotarlismy i razem z Arusiem zjedlismy ich chyba przysłowiową "tonę"
Drugiego dnia pobytu w Elblagu zrobiliśmy sobie wycieczkę pociągiem do Gdyni pogoda dopisała bylismy na plaży, zwiedzilismy Oceanarium Gdyńskie(przynajmniej ja z Agnieszką nie pamiętam czy chłopaki w oceanarium też z nami byli).
Po pożegnaniu sie z komendantem stanicy wodnej nastapiła droga powrotna podczas której złowiłem "tonę" ryb(Aruś znienawidził mnie chyba za ich obieranie)Na Jezioraku "wypioł"-znaczy się urwał mi się chyba najwiekszy leszcz jakiego do tej pory złowiłem dobrze że za krótką chwilę złowiłem innego dużego-ale nie już tak dużego jak pierwszy....
Nieco gorsze efekty mieliśmy w grzybobraniu na które raz wybraliśmy się z Arusiem (miała być zajebiaszcza jajecznica) wrócilismy z całymi dwoma grzybami- do jajecznicy za bardzo się nie nadającymi.
Innym ciekawym wspomnieniem była wspólna kąpiel "Adama" moja i Arusia ale tutaj bez szczegułów Aruś pamietasz??
Reansumując rejs był ciekawy, odbył się w miłej koleżeńskiej atmosferze , pogoda nam dopisała(w drodze powrotnej trochę padało). Nie wiem jak reszta ale ja zawsze ciepło wspominam ten rejs.
PS Grucha jeśli macie jakieś fotki z rejsu (bo nie pamiętam czy mieliście wtedy aparaty )to bardzo porszę o dodanie ich bo ja kilka miałem ale nie przeszły przez cenzure( czytaj żona)
